Ubezpieczenia na życie dla zwykłego człowieka są z reguły zagadnieniem dość zawiłym. Zalew informacji w internecie nie oznacza jeszcze, że poszukiwana odpowiedź będzie tą ważną i jednoznaczną. Dlatego tak istotna i konieczna jest pomoc doradców ubezpieczeniowych z zacięciem dziennikarskim.

To, co jest sen z powiek wielu potencjalnym klientom polis, uczy się w trzech literach – OWU – i oznacza Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Właśnie tych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt stron zapisanych drobną czcionką stanowi o jakości oferty, a to ubezpieczenia, na jakie się decydujemy. Nawet gdy chodzi o symboliczne kwoty rzędu 50 złotych miesięcznie warto uzyskać świadomość, czy ewentualna suma odszkodowania nie jest jedynie wartością czysto hipotetyczną. Jeśli tak, nasza składka będzie „wrzucana” jak do głębokiej studni bez szansy na zwrot w przyszłości.

Przeczytanie umowy to jedno i nie zawsze czynność ta odbywa się powodzeniem ze względu na często używany język branżowy. Zrozumienie niektórych terminów sprawia, że zakupiona polisa będzie produktem przydatnym, i nie tylko sprawiającym wrażenie przydatnego. Bo nie ma nic gorszego niż nieznajomość własnych praw i czerpania profitów z tego tytułu. 

Mamy nadzieję, że treści prezentowane w sposób przystępny spełnią oczekiwanie zainteresowanie kupnem polisy, jak również posiadaczy ubezpieczenia. Ostrożności przecież – i świadomych decyzji – nigdy za wiele.